JAZZ Od Nowa Festival 2009
27 – 28 lutego (piątek – sobota), godz. 20:00

 

27 lutego (piątek), godz. 20:00

KINIOR – MAKARUK – WUDARCZYK

Włodzimierz Kiniorski – saksofony, flet indyjski, bębny afrykańskie, instr. perkusyjne, wokal
Dariusz Makaruk – sampler, instrumenty elektroniczne
Jacek Wudarczyk – ekspozycja płaskorzeźby na scenie

Jednym z najbardziej niezwykłych wydarzeń w historii „Jazz Od Nowa Festival” była inauguracja jego czwartej edycji, czyli multimedialna produkcja „Koncert figur niemożliwych” w wykonaniu znanego performera Andrzeja Mitana, występującego w towarzystwie cenionych jazzmanów Cezarego Konrada i Janusza Skowrona, elektronicznego eksperymentatora dźwiękowego Tadeusza Sudnika i, pośrednio, rzeźbiarza Jacka Wudarczyka, specjalizującego się też w instalacjach i projekcjach video. Wiele wskazuje, że na początku edycji obecnej wstąpimy poniekąd do tej samej rzeki – mimo, że tym razem nie przewidziano udziału wspomnianego wyżej Andrzeja Mitana, którego dadaistyczne recytacje „poezji dźwiękowej”, a nade wszystko prawdziwie psychodeliczne, wielobarwne okulary niektórzy bywalcy festiwalu do dziś wspominają z niejakim zaintrygowaniem. Zaznaczmy jednak, że podczas wieczoru inauguracyjnego istotną rolę będą odgrywały propozycje Wudraczyka, oryginalnego plastyka i teoretyka sztuki (udzielającego się też jako menadżer zespołów muzycznych). Inny wątek festiwalowej tradycji uobecni się przy tej okazji dzięki Dariuszowi Makarukowi, reprezentującemu młodsze pokolenie muzycznych „elektroników” (z wyraźnym nachyleniem ku rytmom tanecznym, głównie zaś ku estetyce jungle), a toruńskiej publiczności znanemu z racji pamiętnego występu u boku Michała Urbaniaka, największej gwiazdy szóstej edycji naszej imprezy AD 2006. Główny ton muzyczny całości nadawać będzie wszakże Włodzimierz Kiniorski, wszechstronnie uzdolniony multiinstrumentalista, w swoich niekonwencjonalnych propozycjach ocierający się czasem o performance, melomanom zaś znany ze współpracy z artystami tak odmiennymi, jak zespoły Twinkle Brothers i Trebunie Tutki, Tomasz Stańko, Stanisław Sojka, Grzegorz Ciechowski czy… „poważny” eksperymentator Krzysztof Knittel. Muzyka Kiniora wzbogaciła ścieżki dźwiękowe filmów o znanych plastykach, Zdzisławie Beksińskim i Andrzeju Strumille (między innymi), a współfirmowana przezeń z Mamadou Diouf płyta „African Snow” trafiła na pierwsze miejsce światowej listy World Music. Jego saksofony, flet indyjski, bębny afrykańskie i śpiew, w konfiguracji z samplerami i elektronicznymi klawiaturami Makaruka oraz wystawionymi na scenie płaskorzeźbami Wudarczyka, będą zapewne atrakcją dla miłośników jazzu w odmianie etnicznej czy wręcz awangardowej (z ukłonem w stronę klasyki gatunku za sprawą niecodziennej wersji Komedowej „Kołysanki” z filmu „Rosemary’s Baby”), a także niekonwencjonalnym, mocnym początkiem festiwalu.

 

WOJTEK MAZOLEWSKI QUINTET

Kamil Szuszkiewicz – trąbka
Irek Wojtczak – saksofon tenorowy, klarnet basowy
Joanna Duda – fortepian
Kuba Staruszkiewicz – perkusja
Wojtek Mazolewski – kontrabas

W „alternatywnych” kręgach muzycznych nieomal regułą jest występowanie tych samych wykonawców w różnych konstelacjach personalnych. Wiedzą o tym chociażby bywalcy F.R.G.S. „Mózg”, zlokalizowanego w nieodległej Bydgoszczy polskiego odpowiednika słynnej nowojorskiej „Knitting Factory”, gdzie kilkakrotnie już gościł wybitny gitarzysta Fred Frith, mniej więcej równocześnie udzielający się solo, w supergrupie Massacre i okazjonalnie reaktywowanym macierzystym Henry Cow (nie mówiąc już o Chrisie Cutlerze, jego koledze z Henry Cow, wybitnym perkusiście i animatorze awangardowej kultury muzycznej). Również toruński klub „Od Nowa” jest jednym z bastionów rodzimego ruchu yassowego, kojarzonego głównie z Trójmiastem, swojego czasu trochę na wyrost postrzeganego jako awangarda młodego polskiego jazzu, w każdym razie jednak nacechowanego podobną płynnością konfiguracji muzycznych indywidualności – by wspomnieć tylko rozmaite ekipy symultanicznie dowodzone przez spiritus movens tego środowiska, Tymona Tymańskiego. Obok Miłości, Kur czy Trupów należy tu wymienić Tymon Tymański Band i Tymański Yass Ensemble. W dwóch ostatnich wypadkach towarzyszyła mu sekcja w składzie Wojciech Mazolewski (gitara basowa) i Kuba Staruszkiewicz (perkusja) – także na „Jazz Od Nowa Festival”, gdzie obaj panowie występowali też jako członkowie Pink Freud i Bassisters Orchestra. Tym razem zaprezentują się pod imiennym szyldem basisty, w towarzystwie Kamila Szuszkiewicza (trąbka), Irka Wojtczaka (saksofon) i Joanny Dudy (fortepian).

Czego możemy się od nich spodziewać? Odpowiedź nie jest łatwa, zważywszy na różnorodność propozycji zespołów, z którymi wcześniej występowali na festiwalu. Propozycje te wahały się od zasadniczo elektrycznego, transowego grania o improwizacyjnej fakturze i raczej statycznej narracji (obie grupy Tymona), przez pejzaże sonorystyczne w duchu „nowej elektroniki” (Pink Freud), po brutalny atak rytmiczny, też dość mocno wsparty elektroniką (Bassisters Orchestra) Opisując swój najnowszy chyba „zapis muzyczny” pod tytułem „Grzybobranie”, w którym wzięła udział większość wymienionych wyżej muzyków z jego kwintetu, Mazolewski używa sformułowań: „otwarta sytuacja muzyczna”, „spontaniczna organizacja brzmienia”, „intuicyjność procesu twórczego” albo „przemijalność dźwięku”. Jak wolno przypuszczać, będzie to miało odniesienie do występu jego grupy na toruńskim festiwalu – choć, z drugiej strony, nie wiadomo, jak dalece będzie przylegało do tego, co prezentował on tu poprzednio. Tak czy inaczej, są to sformułowania na tyle szerokie, że zawsze można zakładać, iż w praktyce wyniknie z nich coś realnie interesującego.

 

STRING CONNECTION

Krzesimir Dębski – skrzypce, kompozytor
Andrzej Olejniczak – saksofon tenorowy, saksofon sopranowy
Janusz Skowron – syntezator
Krzysztof Ścierański – gitara basowa
Krzysztof Przybyłowicz – perkusja

Krzesimir Dębski jest w polskim życiu muzycznym sensu largo ostatnich kilkudziesięciu lat zjawiskiem fenomenalnym – trudno bowiem o inne określenie a propos kogoś, kto z niemal równym powodzeniem para się pisaniem popularnych przebojów (jak dobrze wie widownia telewizyjnych seriali „Matki, żony i kochanki” czy „Na dobre i na złe”), muzyki filmowej (wyróżnione międzynarodowymi nagrodami ścieżki dźwiękowe do „Ogniem i mieczem” i „W pustyni i w puszczy”), kompozycji najzupełniej poważnych (dwie symfonie, cztery oratoria, jedna opera i aż jedenaście koncertów instrumentalnych) – będąc jednocześnie… jednym z dziesięciu najlepszych skrzypków jazzowych świata, według prestiżowej ankiety magazynu „Down Beat” z 1985 roku. W tym ostatnim wcieleniu cztery lata wcześniej założył on String Connection, jeden z najgłośniejszych polskich zespołów jazzowych owej dekady. Złożony z muzyków podobnie wszechstronnych – perkusista Krzysztof Przybyłowicz, w czasach studenckich kolega lidera z poznańskiej PWSM, a obecnie wykładowca tej uczelni, grywał z Urbaniakiem, Namysłowskim, Samymi Swoimi i… Dżemem – w ciągu siedmiu lat kariery nagrał dziewięć płyt, w tym dwie na mitycznym jeszcze wtedy Zachodzie, a z koncertami zjeździł kulę ziemską od Ameryki Północnej po ZSRR. Uznanie, jakim cieszył się u słuchaczy – porównywane z popularnością gwiazd rodzimego rocka w tym szczególnie dlań pomyślnym czasie – wynikało zarówno z wysokiej klasy instrumentalnej, talentów improwizacyjnych, jak i z wyrafinowanego poczucia muzycznego humoru (zwłaszcza u lidera), na rodzimej scenie jazzowej nie aż tak znów częstego. Rozwiązana w 1988 roku grupa reaktywowała się dwie dekady później – wprawdzie tylko na jedną trasę, ale za to w najlepszym składzie. Obok Dębskiego i Przybyłowicza znajdują się w nim Andrzej Olejniczak – ex-członek Extra Ball i Sun Ship, od ćwierćwiecza osiadły w Hiszpanii, gdzie cieszy się opinią najlepszego saksofonisty – oraz dobrze znani toruńskiej publiczności pianista Janusz Skowron, swego czasu związany też z zespołami Stańki i Namysłowskiego, oraz basista Krzysztof Ścierański, kiedyś kojarzony głównie z Laboratorium, a ostatnio z Krzakiem, z którym wystąpił na ubiegłorocznym Toruń Blues Meeting. Fakt, że wspomniana wyżej wyjątkowa trasa String Connection obejmie też „Jazz od Nowa Festival”, można bezsprzecznie uznać za dowód prestiżu, jakiego impreza ta dopracowała się przez osiem lat istnienia.

 

28 lutego (sobota), godz. 20:00

ZEN

Mateusz Walerian – saksofon altowy
Zofia Dowgiałło – harfa
Bart Pałyga – wiolonczela
Mieczysław Litwiński – skrzypce

Mniej więcej od czasów rodzimej erupcji punkowo-nowofalowej na przełomie lat 1970-tych i 1980-tych minionego stulecia Toruń jest istotnym punktem na „alternatywnej” mapie muzycznej kraju – o czym świadczyłaby choćby pierwsza edycja „CoCArt Music Festival” (CSW, marzec 2008), poświęconego multimedialnym produkcjom dźwiękowym spod znaku estetyki postindustrialnej, na gruncie lokalnym reprezentowanej głównie przez coraz częściej udzielający się za granicą zespół HATI. Trio Zen, które tworzą Mateusz Walerian (saksofon), Zofia Dowgiałło (harfa) i Bart Pałyga (wiolonczela), trudno wprawdzie uznać za zespół stricte toruński – trudno też jednak zaprzeczyć, że nie najgorzej wpisuje się ono w charakterystyczny dla miejscowej sceny alternatywnej klimat postmodernistycznej wielostylowości. Muzyka zespołu oscyluje między typową improwizacją jazzową, tak zwaną improwizacją swobodną, kameralistyką „poważną” w wariancie klasycznym i współczesnym oraz inspiracjami z kręgu muzyki etnicznej ludów azjatyckich. Owo bogactwo dźwiękowego leksykonu jest naturalnym refleksem szerokości zainteresowań muzyków. Dla Waleriana punktem wyjścia był mainstream jazzu nowoczesnego, dla Dowgiałło, absolwentki klasy harfy, a obecnie studentki kompozycji w stołecznej Akademii Muzycznej – raczej „poważna” awangarda i muzyka dawna, wykonywana na instrumentach z epoki, dla Pałygi, multiinstrumentalisty i pioniera śpiewu alikwotowego na niwie rodzimej – w dużej mierze klasyczna muzyka hinduska i egzotyczny folk. Jako artyści ambitni i poszukujący spotkali się oni na gruncie łączenia muzycznych przeciwieństw, zacierania granic między stylami i formami oraz, ostatecznie, tworzenia nowej jakości dzięki wieloaspektowym utworom, gdzie pasja improwizacji łączy się z dyscypliną kompozycyjną. Swoje propozycje zdążyli już zaprezentować między innymi w USA, Wielkiej Brytanii, Austrii, Niemczech, krajach Beneluksu i Egipcie.

Gościem specjalnym zespołu na okoliczność koncertu w „Od Nowie” będzie Mieczysław Litwiński (skrzypce), kompozytor, wokalista i multiinstrumentalista, wybitna postać polskiej sceny awangardowej, w latach 1986-1991 zamieszkały i działający w Nowym Jorku (występy w „Knitting Factory”, „Lincoln Center”, a nawet „Carnegie Hall”). W Polsce udzielał się między innymi w Novi Singers i, jako współzałożyciel, w Niezależnym Studiu Muzyki Elektroakustycznej, w którego orbicie znajdował się również znany z toruńskiego festiwalu Tadeusz Sudnik. Bo też od „Koncertu figur niemożliwych”, w którym ten ostatni wystąpił pięć lat wstecz u boku Andrzeja Mitana do tegorocznych produkcji Zenu z Litwińskim oraz multimedialnego spektaklu Kiniora, Makaruka i Wudarczyka droga zaiste niedaleka – organizatorom zaś chwała za tak szerokie uwzględnienie w programie tegorocznej edycji twórczości przełamującej stereotypy podręcznikowo rozumianego jazzu.

 

JAREK ŚMIETANA – GRUBE RYBY

Jarek Śmietana – gitara
Paweł Tomaszewski – organy
Adam Kowalewski – kontrabas, gitara basowa
Adam Czerwiński – perkusja
Bzyk – wokal
Guzik – wokal

„Najgrubszą rybą” rodzimego chowu w „akwarium” światowego jazzu – zarówno w sensie artystycznym, jak i komercyjnym – jest zapewne zamieszkały obecnie w Krakowie, Warszawie i… Nowym Jorku Tomasz Stańko, o którym dawni towarzysze free jazzowych bojów, sprzedający swą sztukę za pieniądze znacznie mniejsze, powiadają z niejakim przekąsem, że w jesieni życia doczekał się wreszcie godziwych dochodów. Niewykluczone, że za kilka lat będzie można tak się wyrazić o Jarku Śmietanie, od dość już odległych czasów Extra Ball – pierwszej gitarze rodzimego jazzu, legitymującego się 200 tematami i 21 albumami autorskimi oraz współpracą z muzykami, z których nazwisk można by ułożyć nieledwie leksykon jazzu (między innymi Freddie Hubbard, Art Farmer, Eddie Henderson, Joe Zawinul, Mike Stern, John Abercrombie). W swoich penetracjach artystycznych często wykraczał on zresztą poza wąsko rozumiany obszar tej muzyki, twórczo reinterpretując tematy The Beatles albo udanie eksperymentując z rapem. Najsłynniejszym owocem tych eksperymentów okazał się w 2004 roku epicki utwór „A Story of Polish Jazz” (z albumu pod tymże tytułem), przez 23 tygodnie obecny na Liście Przebojów Programu III PR.

Na ”Jazz Od Nowa Festival” ten niepospolicie wszechstronny artysta – zajmujący się też publicystyką muzyczną i pracą dydaktyczną w Krakowskiej Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej – przyjedzie już po raz drugi: tym razem z Grubymi Rybami, których propozycje stanowią logiczną kontynuację „historii polskiego jazzu w Śmietanie” (jeśli metafora kulinarna tego rodzaju byłaby na miejscu). Podobnie jak na tamtej płycie, u boku lidera występuje tu jego stały perkusista Adam Czerwiński oraz rapujący wokaliści Bzyk i Guzik. Składu podstawowego, z którym będziemy mieli do czynienia pod koniec lutego 2009 roku w Toruniu, dopełniają Paweł Tomaszewski na organach i Adam Szabas-Kowalewski na gitarze basowej – dodajmy też, że wśród wykonawców gościnnych na wydanym w 2007 roku albumie „Grube Ryby”, w miejsce klasyków rodzimego jazzu różnych generacji, pojawiają się między innymi pianista Piotr Wyleżoł (obecny zresztą także i na „A Story of Polish Jazz”), DJ Przepłach oraz wokaliści: kabaretowo-liryczna Beata Rybotycka i rockowy Grzegorz Markowski. Razem proponują fuzję jazzu i brzmień elektronicznych, nacechowaną rockowo-rapową niezgodą na otaczający świat (na rzecz promocji albumu wybrano utwór „Artyści z Pięknego Psa”, o charakterze satyry na krakowskie środowisko twórcze). Cokolwiek by zresztą mieli do zaoferowania, osoba lidera zawsze będzie gwarantem godnej klasy przedsięwzięcia.

 

AL FOSTER QUARTET

Eli Degibri – saksofon tenorowy i sopranowy
Xavier Davis – fortepian
Doug Weiss – kontrabas
Al Foster – perkusja

W opublikowanej w 1977 roku „The Illustrated New Musical Express Encyclopedia of Rock” czytamy, że główne kierunki rozwoju muzyki jazzowej owej dekady wyznaczają wychowankowie Milesa Davisa z jazz-rockowego, umownie biorąc, okresu jego twórczości: Joe Zawinul, (Weather Report), John McLaughlin (Mahavishnu Orchestra) i Chick Corea (Return To Forever). Czy można do tego szacownego grona dopisać perkusistę Ala Fostera, który w orbicie wielkiego trębacza znalazł się wprawdzie nieco później, lecz grał z nim w sumie dłużej niż ktokolwiek z wymienionej wyżej trójcy – najpierw w latach 1972-75, a potem w pierwszej połowie dekady następnej – i zdołał wystąpić na kilku płytach bezsprzecznie kanonicznych („On the Corner”, „Dark Magus”, „Pangea”, „Agartha”)? Jazzowe koneksje ma on imponujące – o czym świadczyłyby choćby dotychczasowe występy w Polsce: na Jazz Jamboree (w 1980 roku w kwintecie Sonny’ego Rollinsa, trzy lata później z Davisem i w 1992 roku w triu Joe’go Hendersona), na Gdynia Summer Jazz Days (w 2000 roku w triu McCoy Tynera) i bodaj trzykrotnie, w 2002, 2004 i 2008 roku, na czele własnego zespołu. W tym ostatnim wcieleniu – inaczej niż McLaughlin, Corea i Zawinul, twórczo rozwijający Davisowskie koncepcje jazz-rockowo-funkowej fuzji – nawrócił on jednak do akustycznego mainstreamu tej muzyki, sytuując się tym sposobem raczej pośród jazzowych konserwatystów współczesności.

Miłośnikom przeszywających elektrycznych brzmień i polirytmicznych nawałnic płyt w rodzaju „On the Corner” czy ”Dark Magus” podobna wolta artystyczna będzie zapewne nie w smak – pamiętajmy jednak, że w kręgu akustycznego mainstreamu przez długie lata obracał się sam Davis. Niewykluczone też, że dla szeroko rozumianego jazzu styl ten jest mniej więcej tym, czym, wedle określenia Erica Claptona, blues dla rocka: „akumulatorem”, do którego musi on co pewien czas powracać, by się „doładować” w celu dalszego rozwoju. Al Foster, jazzman doświadczony i wytrawny, wie o tym najlepiej.

W Polsce grał do tej pory w różnych składach – także w kwintecie, którego istotną atrakcją był czarnoskóry trębacz Eddie Henderson, również dość blisko zaznajomiony z Milesem. Do Torunia Foster przyjedzie na czele kwartetu, który poza nim tworzą saksofonista Eli Degibri (z Mingus Orchestra), kontrabasista Doug Weiss (z Brecker Brothers Acoustic Band) oraz pianista Xavier Davis (nomen omen). Zważywszy na renomę i powinowactwa artystyczne tych muzyków, będzie to na pewno godne zwieńczenie dziewiątej edycji naszej imprezy – miejmy nadzieję, że równie gorąco przyjęte, jak niezapomniany występ sekstetu Ptaszyna, największego bodaj konserwatysty jazzu rodzimego, na zakończenie piątego „Jazz Od Nowa Festival” AD 2005.